Magia świąt w czasach epidemii

Większość z nas jest już w środku świątecznej gorączki, gdzieś pomiędzy poszukiwaniem idealnej choinki, a lepieniem uwielbianych przez całą rodzinę pierogów z kapustą i grzybami. Część z nas prezenty kupiła już zanim w radiu zabrzmiała pierwsza świąteczna piosenka, a część zostawiła sobie to na ostatnią chwilę i jak co roku dokłada sobie to do postanowień noworocznych, że za rok nie popełni tego samego błędu. Wszyscy staramy się pamiętać o obdarowaniu każdego z kim spędzimy ten wyjątkowy czas. Niestety w wielu domach krąg rodziny podczas kolacji wigilijnej będzie znacznie węższy. Ten rok spowodował niejedną rewolucje w naszym życiu codziennym i nauczył nas, że rzeczy, na które wcześniej nie zwracaliśmy uwagi i braliśmy za pewne wcale takie nie są. Swego rodzaju schemat grudnia do tej pory w wielu polskich domach wyglądał podobnie. Przewracanie oczami na widok pierwszych choinek w centrum handlowym, szybka zmiana stacji radiowej kiedy tylko rozpoczynał się słynny utwór „Last Christmas”, a dalej to już tylko polowanie na karpia w sklepach, prezenty na ostatnią chwilę i można rzucić popularnym powiedzeniem „święta, święta i po świętach”. Jednak wiele z nas wskutek wyczerpania psychicznego potrzebowało tej kojącej atmosfery świąt znacznie wcześniej. Dlatego nikogo nie dziwi fakt, że niemała część społeczeństwa dekorowała mieszkanie w światełka albo ubierała choinkę jeszcze przed 1 grudnia.

Continue Reading

Odkrywaj lokalnie – Arkadia oraz Pałac w Nieborowie

Byłoby ogromnym kłamstwem gdybym powiedziała, że publikując poprzedni wpis o wyjeździe do Szwecji nie czułam swego rodzaju dysonansu. Z jednej strony chciałam Wam pokazać Sztokholm w pięknej jesiennej oprawie, opowiedzieć o najpiękniejszych miejscach i gdzie warto wybrać się na pyszną fikę. Z drugiej strony rzeczywistość, w której aktualnie żyjemy, dalece odbiega od tej, do której tak byliśmy przyzwyczajeni, że braliśmy ją za pewnik. Niemniej jednak mam nadzieję, że podróż do Szwecji, w którą chciałam Was zabrać, w ścianach Waszych domów była miłą chwilą oderwania od codziennych bolączek.

Biorąc pod uwagę sytuację w jakiej się znaleźliśmy, moglibyśmy skupić się na lamentowaniu, że kina zamknięte, że nie można zjeść w mojej ulubionej restauracji, a na domiar złego właśnie w skrzynce odbiorczej wpadł mail z odwołaniem lotu na upragniony wyjazd. Jednak po chwili zdamy sobie sprawę, że nakręcanie się w spirale negatywnych uczuć przepełnia nas tylko gniewem i rozgoryczeniem, a stan rzeczy pozostał taki sam. Możemy zatem zacząć od zamówienia jedzenia na wynos z restauracji w ramach wspierania branży gastronomicznej, a kiedy ulubione dania wprowadzą nas w błogi stan zastanowić się nad odkrywaniem tego co mamy pod ręką. Jeżeli właśnie Twoje oczy zawędrowały wysoko w kierunku czoła przypomnij sobie proszę, że jeszcze wiosną nie mogliśmy nawet pójść do parku czy lasu, a spacer z psem wydawał się wtedy luksusem. Możliwość jednodniowej wycieczki, to nie jest to samo co urlop na drugim końcu świata, ale zmiana miejsca i duża dawka świeżego powietrza (w końcu w parkach i kilku innych miejscach maseczek ochronnych nosić nie trzeba) na pewno wpłynie kojąco na skołatane nerwy.

Continue Reading

Szwedzka złota jesień

Od zawsze uważałam, że w moich żyłach płynie nordycka krew, a serce zamiast w klatce piersiowej leży daleko na północy. Już od dawna nie liczę podróży odbytych do Norwegii czy Szwecji, a każda kolejna utwierdza mnie w przekonaniu, że tam jest moje miejsce na ziemi. Lecąc tam zawsze mam poczucie, że wracam do domu.

Początkowo podróż do Sztokholmu zaplanowałam na okres letni, ale ze względów wyższych wyjazd został przesunięty. Jednak nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Mimo początkowych zapowiedzi ulewnych dni, Sztokholm przywitał mnie słoneczną pogodą. Uważam się za prawdziwą szczęściarę, że piękna pogoda utrzymywała się przez cały wyjazd, a miasto pozwoliło mi się ponownie w nim zakochać, tym razem w jesiennej odsłonie.

Continue Reading

Półwysep Helski – pierwsze wakacje w stylu slow

Od ostatniego wyjazdu z mamą nad morze mam wrażenie, że zmienił się cały świat. Podróż to już nie jest kwestia wielogodzinnej wyprawy bez nawigacji w telefonie w oparciu o atlas drogowy i z toną przekleństw przy pierwszym złym zakręcie w nieznanym miejscu. Ba! Jedyny telefon, jaki wtedy posiadaliśmy nie miał możliwości zabrania go do torebki, a zdjęcia w ilości 36 sztuk mogliśmy obejrzeć dopiero po powrocie z wyjazdu. Ja sama nie jestem już małą dziewczynką biegającą po plaży z dmuchanym kołem rybki, a dorosłą kobietą, co prawda ciągle marzącą jak młodsza wersja mnie.

Continue Reading