Polskie Tatry zimą czyli historia małego człowieka i wielkich gór

Pamiętam bardzo dobrze rozpierającą radość jaka mi towarzyszyła kiedy siedzieliśmy już w aucie wypakowani po brzegi (czy tylko ja zabieram ze sobą tyle samo rzeczy jadąc na cztery dni w góry co na dwa tygodnie w Chorwacji?). Zaś kilka dni przed wyjazdem odliczałam do tego upragnionego wyjazdu niczym małe dziecko przed wycieczką szkolną. Żyjemy w takich czasach, gdzie zwykłe spacery po okolicy odzyskały dawno utraconą świetność, a weekendowy wyjazd poza miasto nabrał rangi wielkiej podróży. Przyzwyczajona do częstych wyjazdów kilkudniowych już dawno przestałam liczyć ile minęło od ostatniego takiego wypadu. Wszyscy znajdujemy się teraz w tym samym miejscu i każdy podobnie czuje potrzebę oderwania się chociaż na chwilę od coraz bardziej przygnębiającej rzeczywistości. Ponieważ mój przydługi już wstęp zaczyna niebezpiecznie skręcać w stronę narzekania na rzeczy, na które nie mamy wpływu, a obiecałam sobie (i czuję, że nie ja jedyna w tym kraju), że nie będę tego robić, dlatego dzisiaj zabiorę Was w mój ulubiony punkt w Polsce – Tatry.

Jestem samozwańczym mistrzem wyszukiwania perełek jeżeli chodzi o nocleg. Żarty żartami, ale przekopywanie serwisów w celu znalezienia tego idealnego miejsca to dla mnie bardzo przyjemna część wyjazdu. Mam świadomość, że są wyjazdy gdzie nocleg gra raczej drugoplanową rolę, ale ten wypad zdecydowanie miał na celu regeneracje psychiczną na najwyższym poziomie, dlatego starałam się, żeby każdy aspekt wycieczki mógł się do tego przyczynić. Pamiętam, że jak tylko ujrzałam zdjęcie kamiennej ściany z czarnym kominkiem (kozą ;)) w mieszkaniu od razu wiedziałam, że to jest to. Każdy wieczór spędzony z nogami wyciągniętymi w stronę ciepła ogniska utwierdzał mnie w słuszności mojego wyboru (oraz w tym, że w naszym domu na pewno będzie kominek). Nie zdawałam sobie sprawy jak bardzo kojące jest wpatrywanie się w żywy ogień i słuchanie dźwięków trzaskającego drewna.

Domek, w którym się zatrzymaliśmy nazywa się Miętowa Górka, rezerwowałam je przez Airbnb TUTAJ, które jest pełne prawdziwych perełek noclegowych. Polecam Wam również Slowhop, z którego skorzystałam przy okazji wyjazdu na Półwysep Helski (TUTAJ). Domek jest niezwykle klimatyczny  i posiada gustowne wykończenia – stolik z pnia drzewa, na którym codziennie rano jedliśmy śniadanie, skradł moje serce. Część sypialniana znajduje się na górze i jest raczej w bardzo minimalistycznym stylu, dodałabym jakąś szafeczkę na przechowywanie ubrań, bo brak tego mocno odczuwaliśmy. Kuchnia i łazienka jest dobrze wyposażona, jedyne mogłoby być nieco więcej przestrzeni w części kuchennej do przygotowania posiłków, moment robienia śniadania i przygotowywania zapasu kanapek na chodzenie po górach był nie lada wyzwaniem. Nasza Frania co prawda tym razem nie pojechała z nami, ale widzieliśmy wiele zwierząt kręcących się między domkami, więc bardzo możliwe, że miejsce jest przyjazne psiakom. Wszelkie wspomniane wcześniej niedociągnięcia w całości rekompensuje przepiękny widok z tarasu na całą panoramę Tatr. 

Nigdy nie sądziłam, że to powiem, ale najpiękniejszym punktem wyjazdu okazał się wjazd kolejką na Kasprowy Wierch. Już sama podróż gondolą robi ogromne wrażenie, bardzo miłym akcentem jest lektor opowiadający historie związaną z górą podczas podróży. Jednak podziwianie panoramy Tatr ze szczytu jest wyjątkowym doświadczeniem. Widok ludzi dopiero wchodzących na szczyt na tle ogromu gór idealnie pokazuje jak mali jesteśmy w obliczu potęgi natury. Jeżeli mamy dużo szczęścia i jesteśmy na szczycie podczas słonecznej pogody możemy bez problemu rozpoznać wiele znanych wierzchołków. Mimo, że widziałam już nie raz Tatry z różnych szczytów widok ten niezmiennie robi na mnie tak samo zniewalające wrażenie.

Polecam zakup biletów na kolejkę online, dzięki temu oszczędzimy sporo czasu stania w kolejkach. Wjazd na górę i dół kosztuje 89zł od osoby, a na samej górze mamy maksymalnie półtorej godziny na zwiedzanie. Możliwy jest zjazd późniejszą kolejką za dopłatą. Zdecydowanie warto wjechać na Kasprowy w tak zwanym oknie pogodowym, przy bezchmurnej pogodzie. Wiem, że czasami to jest co najmniej niemożliwe, ale osobiście bardzo chwalę sobie stronę (TUTAJ) Uniwersytetu Warszawskiego, która pokazuje dokładne meteorogramy na najbliższe 72 godziny. Wystarczy podać dokładne współrzędne geograficzne danego miejsca. Kluczowy do poszukiwania okna pogodowego jest wykres obrazujący zachmurzenie.

Czymże jednak byłby wyjazd w Tatry bez spacerowania po najpiękniejszych szlakach! Ponieważ to był nasz pierwszy wyjazd w góry w okresie zimowym i nie wiedzieliśmy czego się spodziewać postanowiliśmy wybrać raczej łatwe trasy. Mimo to w plecaku mieliśmy przygotowane raczki na buty, które nawet na tych niewymagających szlakach okazały się ogromnym ułatwieniem i szczerze polecam ich zakup.

Pierwszego dnia wystartowaliśmy w kierunku Rusinowej Polany, a następnie postanowiliśmy wejść na Gęsią Szyje. Dojście do samej polany jest naprawdę niewymagające, zaś podejście pod Gęsią Szyję jest dosyć strome i w okresie zimowym bez nakładek z kolcami na butach może być co najmniej ciężko (widzieliśmy kilka zawrotów w połowie drogi), nie wspominając już o drodze powrotnej, która przy zimowych warunkach wcale nie jest łatwiejsza. Rusinowa Polana to chyba jest z piękniejszych punktów widokowych na panoramę Tatr, który nie kosztuje zbyt dużo wysiłku. Mieliśmy chociaż tyle szczęścia, że w drodze powrotnej z Gęsiej chmury trochę się rozeszły ukazując piękno gór.

Dolina Chochołowska to bardzo popularny wybór przez cały rok. Trasa jest niewymagająca, można wjechać tam rowerem czy przyjść nawet z psiakiem. Celem może być sama Polana Chochołowska, która szczyt swojej popularności osiąga w momencie kwitnięcia słynnych już krokusów. Na polanie możemy odpocząć w schronisku, a następnie kontynuować wędrówkę w kierunku Grzesia, bądź szlakiem papieskim.

Nie wiem czy Gubałówka jest już cliché, ale ja bardzo lubię tam wjeżdżać i spokojnie pijąc gorącą herbatę podziwiać góry, szczególnie pięknie widoczny Giewont. Na Gubałówkę możemy wjechać kolejką albo autem i pokonując mniej więcej kilometrowy odcinek marszu już na górze. Znajdziemy tam kilka mniej lub bardziej kameralnych miejsc do rozkoszowania się widokiem na Tatry.

W tym szczególnie trudnym czasie duża część z nas tęskni za dalekimi podróżami, które na ten moment czy chcemy czy nie są niemożliwe. Możemy czas ten spędzić tracąc nerwy na sytuacje albo starać się wykorzystać go na odkrywanie naszej Polski, która skrywa w sobie wiele pięknych miejsc. Zmiana otoczenia, nawet na krótki czas, pozwoli nam chociaż na chwilę oczyścić umysł i naładować baterie.

You may also like

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *